Subskrybuje zawartość


Nasze zdjęcia!

OSTATNIA AKTUALIZACJA
24. Czerwca 2010 r.


Albania i Grecja 2010

25. Czerwiec 2010

W dniach 1-9 maja odbyła się wyprawa Grupy Nurków Jaskiniowych do południowej Albanii i Grecji. Celem wyprawy było poszukiwanie nowych wywierzysk i rozwijających się dalej podwodnych jaskiń albańskich oraz nawiązanie kontaktu z ateńskim speleoklubem „Selas”. W wyprawie brało udział 4 speleonurków z GNJ: Dominik Graczyk („Honzo”), Mirek Kopertowski, Darek Lermer, Arek Nowak („Żaba”), 2 speleonurków po organizowanych corocznie przez GNJ Warsztatach Nurkowania Jaskiniowego: Krzysiek i Sebastian Dobrowolscy oraz osoby towarzyszące: Iza Lermer, Ula Kwiatkowska i Paweł Sławiński.

Po półtorej doby nieustannej jazdy i zaskakującym braku jakichkolwiek problemów na granicy albańskiej docieramy do pierwszego naszego celu w Albanii, wywierzyska w pobliżu miasta Kelcyre. Darek i Żaba nurkowali tu w zeszłym roku, na poprzedniej wyprawie, wiedzieliśmy że to miejsce ma „potencjał”. Z marszu przystępujemy do akcji rozpoznawczo-przygotowawczej i wykonujemy pierwsze nurkowanie. Dzielimy się na 2 zespoły: pierwszy to Darek i Mirek nurkujący w wywierzysku znajdującym się przy rzece, a drugi to Żaba i Honzo oraz Krzysiek i Sebastian Dobrowolscy nurkujący w położonej powyżej jaskini Petranik, z której okresowo wypływa woda. Jeziorko wywierzyskowe o głębokości ok.20 metrów nie puściło Darka i Mirka z powodu bardzo silnego wypływu z otworu. W jaskini w tym czasie woda była krystalicznie czysta, ale stojąca. Lustra wody obu opisanych problemów znajdują się na jednym poziomie, dlatego przyjęliśmy hipotezę o łączeniu się obu ciągów gdzieś pod wodą. Z tego powodu nurkując w jaskini Honzo używał „sondy prądowej”, tzn. tyczki z przymocowanymi na końcu sznurkami, które miały za zadanie wskazywać kierunek i siłę prądu. Po osiągnięciu 43m głębokości i 140m długości od otworu oraz stwierdzeniu dalszej kontynuacji ciągu zakończono nurkowanie. Noc spędzamy w urokliwie położonym nad rzeką pensjonacie i następnego dnia od rana kontynuujemy akcję eksploracyjną. Tym razem już tylko w górnym, perspektywicznym otworze. Nurkuje Mirek ze skonstruowaną przez siebie oddycharką SO-1 oraz Honzo z trimiksem 18/50. Mirek osiąga 51m głębokości i zostawia kołowrotek. Podejmuje go Honzo i płynie do 61m, ale po drodze napotyka rozwiniętą poręczówkę. Ktoś nas ubiegł… Wobec braku możliwości eksploracji Honzo zawraca. Podczas deporęczowania ciągu na głębokości 45m, w totalnym mącie (widoczność poniżej 10cm) nie może zdjąć punktu więc przecina poręczówkę za punktem (patrząc wgłąb jaskini) i wraca w kontakcie z poręczówką. W tym czasie poręczówka musiała utracić stabilizację na punkcie, gdyż staje się luźna. Honzo wybiera luz, ale poręczówka prowadzi w niewłaściwą stronę, w dół. Po kilku próbach i upewnieniu się, że prowadzi źle podejmuje decyzję o porzuceniu poręczówki. Po wynurzeniu się ponad mąt odnajduje kierunek uwarstwienia skał i tym sposobem wynurza się do miejsca gdzie odnajduje poręczówkę. Następnie nurkują Krzysiek i Sebastian Dobrowolscy osiągając 35m głębokości i stwierdzając, że poręczówka jest luźna, a widoczność zerowa. Pod wodą, gdzieś w mącie na głębokości 45m pozostają nasze fanty: zgubiony przez Żabę kompas oraz porzucone przez Honza kołowrotek i sonda. Nadal są do pobrania z tego miejsca ;) W tym czasie Darek i Żaba poszukują innych wywierzysk w okolicy, zaznaczonych na ruskich sztabówkach 1:50000, z których korzystaliśmy podczas tego wyjazdu. Nie znajdują nic co nadawałoby się do nurkowania, ze względu na nieznaczne wypływy i rozmiary.

Następnego dnia, 4 V nadal poszukujemy źródeł w okolicy, tym razem dalszej, rozdzielając się. Jedno auto jedzie na wschód, drugie na zachód. Mamy spotkać się po południu przy znanym wywierzysku Siri i Kalter. Po sympatycznej wycieczce pieszej po górach południowej Albanii potwierdzamy zdanie Darka z poprzedniego dnia, że zaznaczone wywierzyska nie nadają się do nurkowania: w większości woda wypływa spomiędzy kamieni, tworząc co najwyżej małe strumyki. Potwierdzają to okoliczni mieszkańcy z którymi, znając zaledwie kilka słów po albańsku, jakoś udaje nam się dogadać. Generalnie Albańczycy są bardzo ciekawi, interesuje ich co robimy, wypytują o szczegóły, ale nie robią żadnych problemów i są gościnni. Darek wraz z ekipą w tym czasie znajdują zalew i – jak się okazuje – wywierzysko nazywające się w tłumaczeniu Matka Vrjulii. Woda jest krystaliczna, ma przejrzystość bez mała 100m, jednak wypływ wody jest za silny by wpłynąć w ciągi jaskiniowe. Na dnie jeziorka leżą karabiny, amunicja oraz mnóstwo elementów samochodowych i tablic rejestracyjnych. Piękna roślinność podwodna dodaje uroku temu niezwykłemu miejscu.

Następnie udaliśmy się do znanej w okolicy atrakcji turystycznej, wywierzyska Siri i Kalter, zwanego „Blue Eye”. Tu prąd wywierającej wody utrudniał nurkowanie, które właściwie ze względu na siłę wypływu było podwodną wspinaczką w dół. Bez silnych rąk i znajdowania odpowiednich chwytów zanurzenie nie byłoby możliwe. Nurkowaliśmy na różne głębokości, od 10 (Honzo) do 34 metrów (Mirek). Było to bardzo pouczające nurkowanie ze względu na powrót do powierzchni: należało ograniczać prędkość wynurzania czepiając i klinując się w ścianach. Odbywanie przystanków dekompresyjnych nastręczało pewnych trudności. Okazuje się, że nie wystarczy znaleźć dużego wywierzyska, jeszcze prąd musi być odpowiedni by bezpiecznie wykonać dekompresję. Wieczorem, przed udaniem się na biwak, odwiedziliśmy pobliskie miasto Saranda, będące turystyczną stolicą regionu.

Następnego dnia udaliśmy się w dalszą podróż, w kierunku Aten, gdzie oczekiwali nas rodacy będący członkami ateńskiego speleoklubu „Selas”. Po drodze odwiedziliśmy niezwykłe Meteory i wieczorem dotarliśmy do Aten. Przejeżdżając przez centrum miasta mogliśmy obejrzeć skutki zamieszek, które zakończyły się tuż przed naszym przybyciem: spalone samochody i banki, zniszczone sklepy i przystanki, użyty przeciw demonstrantom gaz unoszący się nad ulicami. Po spotkaniu się z Edwardem Sarowskim i Izą, grotołazami mieszkającymi w Grecji, udaliśmy się na spotkanie do speleoklubu. Trafiliśmy akurat na rozdanie dyplomów, ale nie przeszkodziło to w nawiązaniu znajomości, wymianie kontaktów i uzyskaniu pozwoleń na nurkowanie w greckich jaskiniach oraz zdobyciu informacji szczegółowych na temat jaskiń w których chcieliśmy nurkować. Następnie udaliśmy się do niezwykle gościnnego domu Ewy Mazur i Edka Sarowskiego, gdzie rodacy podjęli nas obiadem oraz zapewnili nocleg.

Następnego dnia rano udaliśmy się na nurkowanie w zaczynającej się w morskim dnie jaskini, którą Grecy nazywają Limanaki. Na 11 m głębokości w dnie zatoki znajduje się 20-metrowa studnia o średnicy ok. 5-6m, na dnie której rozpoczyna się poziomy ciąg jaskiniowy. Występuje tu silny prąd do wewnątrz jaskini, o czym wiedząc byliśmy przygotowani: nasze dodatkowe zabezpieczenie stanowiła lina oraz przyrządy zaciskowe. Po nurkowaniu udaliśmy się na zwiedzanie pełnej starożytnych zabytków stolicy Grecji. Dodatkowo mieliśmy okazję obserwować demonstrację pod parlamentem. Wieczorem zaś powróciliśmy do naszych gospodarzy, którzy znów ugościli nas niezwykle serdecznie.

7 maja wyruszyliśmy, przebijając się przez ateńskie korki, w kierunku Polski. Po drodze mieliśmy jeszcze do wykonania nurkowanie w Polidrosso, urokliwie położonej jaskini wywierzyskowej. Jaskinia okazała się bardzo interesująca, bogata w formy naciekowe w pierwszej sali oraz studnie z krystalicznie czystą wodą, jednak zawalona po ok. 200m ciągu. Po wysuszeniu rzeczy i spakowaniu ruszyliśmy w trwającą półtorej doby podróż powrotną.

Dziękujemy Piotrowi Piórewiczowi i Centrum Techniki Nurkowej z Gdyni za serwisowanie naszych automatów oddechowych Apex oraz zaopatrzenie wyprawy w różnego rodzaju przejściówki i inne elementy wyposażenia nurkowego.


Dominik 'Honzo' Graczyk

Zobacz także:


 

Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
 
Początek strony