|
|
Sztolnia w Kamionkach wyeksplorowana do końca
Gdy jesienią ubiegłego roku odnaleźliśmy starą sztolnię "Wilhelm" w Kamionkach, poczułem, że nareszcie stanęliśmy przed dużym problemem nurkowym. W chwili obecnej do sztolni wchodzi się przez ciasną, stromo opadającą szczelinę. Na poziomie ok. 20m poniżej otworu znajduje się rozległa sieć chodników o długości ponad 200m. W większości z nich stoi woda głęboka po kolana, tak że zwiedzanie wymaga wysokich butów bądź pontoniery. Jednak nasz zachwyt wzbudził dopiero pionowy, całkowicie zalany szyb. Miał w przekroju 3 x 4m. Woda była krystalicznie czysta. Wysondowaliśmy go do 9m. Mielismy nadzieję, że będą w nim boczne korytarze. Udało się nam to potwierdzić podczas rekonesansu nurkowego w lutym br. (GiA 15). Na dnie szybu zaczynał się chadnik biegnący prosto na Zachód. Już po kilku metrach było skrzyżowanie... Na tym zakończył się rekonesans. Zalany szyb nie zawiódł naszych nadziei.
Wobec takiego rozwoju sytuacji postanowiłem zorganizować poważną akcję z nastawieniem na pokonywanie dużych odległości w zalanych chodnikach. Podczas kolejnego wyjazdu do sztolni wnieśliśmy 2 ośmiolitrowe butle. Rozpoczynając nurkowanie miałem na kołowrotku ponad 100m poręczówki, którą przywiązałem na dnie szybu, po czym wpłynąłem do chodnika. Nade mną pojawił się strop. Skrzyżowanie minąłem w chwili, gdy na poręczówce przesunął się marker z cyfrą 5. Popłynąłem prosto. Na piętnastym metrze było kolejne skrzyżowanie w kształcie litery T. System podwodnych korytarzy stawał się skomplikowany. Spojrzałem zza węgła w lewą odnogę i z pewnym rozczarowaniem stwierdziłem, że po kilku metrach kończy się przodkiem. Postanowiłem spenetrować przeciwległy korytarz.
Ostrożnie, unikając zaplątania się, zmieniłem swoje położenie względem poręczówki. Miałem ją teraz po swojej prawej stronie, tak by móc spokojnie wykonać zakręt w prawo. Spojrzałem na przyrządy. Nurkowanie trwało dopiero 3 minuty. W pierwszej butli zostało 120 atm, czyli jeszcze 20 atm do granicy "jednej trzeciej". Przeszedłem na drugą butlę. Okazało się, że automat ciężko podaje powietrze. W końcowej fazie wdechu zbyt szybko zamykał się, co będąc w stresie odczuwałem jako niedobór powietrza. Automat ten pożyczyłem od Michała. Przypomniałem sobie, że niedawno wymienił w nim zużytą membranę na kawałek gumy ze swojego kalosza i teraz chodząc po jaskiniach woda wlewała mu się do środka przez dziurę w cholewce. I w tym momencie wróciłem pod wodę. Byłem na przodku. W ręku trzymałem poręczówkę z markerem 20m. Chodnik szybko się skończył. Trzeba było wracać. Powtórnie zmieniłem automat i powrócił komfort oddechu. Zacząłem nawijać na kołowrotek linkę wyłaniającą się z brązowej mgły. Przy samym stropie widoczność poprawiała się do 50 - 60 cm. Po chwili rozpoznałem charakterystyczną belkę znajdującą się na pierwszym skrzyżowaniu i byłem już w szybie.
Zanurzenie trwało zaledwie 8 minut, a tyle już się wydarzyło. W pierszej butli miałem 100 atm a w drugiej 130 atm. Dzięki licznym treningom w kamieniołomach czułem się teraz bardzo pewnie. By w pełni wykorzystać wniesiony sprzęt postanowiłem sprawdzić jeszcze prawy korytarz na pierwszym skrzyżowaniu. Tu też nie było nic spektakularnego. Koniec był na piętnastym metrze. Powróciłem do szybu i powoli kontynuowałem wynurzenie. Całe nurkowanie trwało 16 min, przy maksymalnej głębokości 9,5m.
Rozległość zalanego poziomu nieco nas rozczarowała, ale i tak jest to jeden z większych zalanych obiektów. Gdyby nie kłopotliwe dojście, to można by uznać tę sztolnię za wspaniałe miejsce treningowe. Ale i tak uważam, że te zatopione chodniki powinien zwiedzić każdy płetwonurek jaskiniowy.
Wiktor Bolek
Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
|
 |