|
|
Srebrna Góra - co było za zamkniętymi drzwiami?
Nurkowanie z 1992 roku.
Studnia ta jest położona bardzo nisko, na powierzchni, w zasadzie jeszcze w granicach Srebrnej Góry. Można do niej łatwo dojść z parkingu pod przełęczą, a dostępu do środka bronią olbrzymie betonowe płyty. Po ich odsunięciu ukazał się nam wlot do studni. Do lustra wody było bardzo blisko około 4m. W studni była zamontowana pompa głębinowa, tak że po stalowej konstrukcji podtrzymującej ją można było zejść do wody bez używania technik jaskiniowych.
W pierwszej parze zanurkowali Wiktor Bolek i Marek Bakalarczyk. Zanurzaliśmy się wzdłuż pionowej rury od pompy. Do głębokości -23m była dobra widoczność od światła padającego z góry. Na głębokości -33m dostrzegliśmy boczny korytarz. Nie namyślając się wiele wpłynąłem w niego. Jego przekrój był mniej 1 m x 1,5m. Po niecałych dwóch metrach zatrzymałem się jak wryty przed zamkniętymi drzwiami. Na pierwszy rzut oka stwierdziłem, że są dosyć stare. Były to dwuskrzydłowe, drewniane, nabijane metalowymi ćwiekami solidne, drzwi. Już chciałem się wynurzać i zawiadomić wszystkich o zagadkowym odkryciu, ale postanowiłem jeszcze spróbować czy przypadkiem nie da się ich otworzyć. Chwyciłem je za górną krawędź i delikatnie pociągnąłem do siebie. Bez żadnego oporu obydwie części położyły się w moją stronę, wzbijając przy okazji tumany osadów. Na szczęście cały ten mąt popłynął do tyłu, w kierunku studni, a przed sobą miałem klarowną wodę. Za drzwiami korytarz nieco się rozszerzał tworząc małą salkę o wymiarach 2 x 1.5 m. W poprzek tej salki były położone dwie deski spełniające zapewne w dawnych czasach rolę ławek. Pod stropem salki zobaczyłem lustro wody. Podpłynąłem do niego, tak że udało mi się wystawić maskę nad powierzchnię wody. W sumie ta poduszka powietrzna miała ok. 20 cm wysokości, ale nawet nie próbowałem przechodzić na fajkę. Po dokładnym obejrzeniu salki stwierdziłem brak możliwości dalszej eksploracji. Nie było też niestety ukrytych skarbów. Wycofywałem się płetwami do przodu. Odbywało się to już w kompletnie zmąconej wodzie i miałem pewne problemy by przejść nie zahaczając o tkwiącą jeszcze w ścianach framugę drzwi.
W studni u wylotu korytarza czekał na mnie cierpliwie Marek. Mieliśmy zamiar jeszcze zejść do dna, ale w pewnym momencie, w kompletnie zmąconej wodzie, straciłem z oczu zarówno Marka jak i linę opustową. Ponieważ miałem wyraźnie ujemną pływalność, nie chciałem ryzykować dalszego zanurzania się po omacku. Po wykonaniu kilku ruchów znalazłem się znowu maską w maskę z Markiem. Był cały czas za moimi plecami, chociaż sądziłem, że nurkował do dna.

Drzwi wydobyte ze studni przez Arka Pawełka
W następnym nurkowaniu wzięli udział Arkadiusz Pawełek (ten co później przepłynął Atlantyk w pontonie sic!) i Oskar Orzechowski. Mieli dojść do dna i ewentualnie wyciągnąć drzwi na powierzchnię. Jednak na głębokości -33m Oskar zaplątał się w linę mającą później posłużyć do wyciągania drzwi i musiał wynurzyć się, aby się z niej wyplątać. Do dna na głębokości -40m dopłynął tylko Arek. Było pokryte luźnymi kamieniami i ukośnie stojącymi patykami. Widoczność była bardzo słaba, bo mąt z korytarza właśnie opadł na dno. Arek zaczął się wynurzać i zatrzymał się u wylotu korytarza. Nie znalazłszy tu ani linki transportowej ani Oskara, Arek postanowił wynieść na powierzchnię jedno skrzydło zabytkowych drzwi pod pachą.
W chwili obecnej te drzwi są eksponowane w sali jadalnej w schronisku. Chociaż nie odkryliśmy żadnych skarbów, to jednak zdobyliśmy trofeum w postaci drewnianych drzwi ocenianych na 200 lat.
Wiktor Bolek
Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
|
 |