Subskrybuje zawartość


Nasze zdjęcia!


Koniec eksploracji w sztolni na przełęczy Tąpadła

Na przestrzeni ostatnich kilku lat zalany szyb w tej sztolni stanowił dla nas cel weekendowych wyjazdów. Podczas kolejnych nurkowań coraz lepiej poznawaliśmy tajemnicze piętro kopalni, biorące swój początek na dnie tego szybu.

Zachodnie odgałęzienie zaraz się kończy. W zasadzie trudno nazwać go korytarzem. Przypomina raczej obszerną komorę. Natomiast wschodni chodnik dostarczył nam więcej emocji. Na jego dnie były dobrze zachowane tory kolejki górniczej. Po kilkunastu metrach tory rozwidlały się. Prawy korytarz został spenetrowany przez Michała Stajszczyka w zeszłym roku. Pozostało jeszcze do zbadania lewe odgałęzienie.

Tym razem w wyjeździe wzięli udział : Wiktor Bolek, Michał Stajszczyk, Jacek Buraczewski. Na mnie wypadła kolej nurkowania. Tylko jedna osoba mogła nurkować ze względu na mącenie się wody. Spokojnie zanurzałem się w szybie mając dwie niezależne butle, suchy skafander, kamizelkę wypornościową. Na dnie szybu dowiązałem linkę z kołowrotka. Płynąc dalej zapisywałem azymuty i odległości, aby potem odtworzyć przebieg korytarzy. Na skrzyżowaniu skręciłem w lewo i popłynąłem ku nieznanemu. Chodnik był prosty o regularnym przekroju. W sposób charakterystyczny dla tej sztolni woda wykazywała wyraźne uwarstwienie. Na różnych wysokościach zalegała woda o innej przejrzystości. Co kilka metrów ze stropu zwisał kawałki poskręcanego drutu. W przeszłości służyły zapewne do podtrzymywania przewodów. Ciarki przeszły mnie na myśl, że butle na plecach mogłyby się w coś takiego zaplątać! Wtem wyłonił się przede mną kamienny mur przegradzający poprzecznie korytarz. Pod stropem pozostawało tylko około 50 cm wolnej przestrzeni. Zbyt mało aby przecisnąć się w całym sprzęcie. Skierowałem całe światło w ten prześwit. Mur miał około 1 metra grubości. Dalej były jeszcze 2-3 metry chodnika, który kończył się litym przodkiem. Tak samo musiała wyglądać końcówka prawego korytarza, wyeksplorowanego przez Michała. Rozpocząłem powrót. W zmąconej wodzie szczęśliwie uniknąłem zwisających ze stropu drutów. Wynurzyłem się po 21 minutach nurkowania.

Tym razem cała akcja przebiegła bezstresowo. Po kilku wizytach znaliśmy tę sztolnię już bardzo dobrze. Dzięki notatkom czynionym pod wodą możemy teraz odtworzyć przebieg zalanych chodników.

Wiktor Bolek


 

Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
 
Początek strony