Subskrybuje zawartość


Nasze zdjęcia!


Kurs IANTD Cave Diver - Francja 2007

14. Czerwiec 2007

Na przełomie maja i czerwca 2007 Robert Klein zorganizował kurs nurkowania jaskiniowego IANTD Cave Diver. Kurs odbywał się w jednym z najlepszych miejsc do nurkowania jaskiniowego w Europie - we Francji, w regionie miasta Cahor. Kursantami byli Marcin Kałuża, Martin Bonczkowitz i Maciej Czykierda, dzielnie wspierani przez nie-kursantów Izę Klein i Anię Bonczkowitz.

Helpik
Helpik
Deco w jeziorku wejściowym - Iza, Martin
Deco w jeziorku wejściowym - Iza, Martin

Była to dla mnie okazja do ponurkowania w odmiennych niż zwykle warunkach. Jaskinie są obszerne, z czystą, trudno mącącą się wodą, zaplecze logistyczne jest bardzo dobre - mieliśmy dostęp do 2 banków powietrza, więc nabicie 8 twinsetów i stage'ów zajmowało chwilę. Odmianą dla mnie była również konfiguracja sprzętu nurkowego - różniła się znacząco od tej, do której przywykłem, głównie dlatego, że jest przeznaczona do nurkowania partnerskiego. Kurs był intensywny, wykonywaliśmy po 2 nurkowania dziennie plus wykłady teoretyczne. Szukaliśmy poręczówki, nurkowalismy z "czarnymi maskami", poręczowaliśmy jaskinie, na dłuższe nurkowania braliśmy depozyty. No i przy okazji mieliśmy szansę podziwiać jaskinie.

Robert
Robert
Martin, Maciek i Robert
Martin, Maciek i Robert

Podczas kursu duzy nacisk był położony na zgranie i współdziałanie zespołu nurkowego. Bardzo ważna jest komunikacja, zarówno świetlna (miałem wrażenie, że HID jest przede wszystkim urządzeniem do sygnalizacji - to, że też oświetla jaskinię to efekt uboczny!) jak i dotykowa. Wszelkie sytuacje awaryjne rozwiązuje się grupowo - począwszy od zaplątania się w poręczówkę, poprzez detekcję problemów z zestawem nurkowym partnera, kończąc na dzieleniu się gazem. Również poręczowanie/deporęczowanie jest operacją grupową. Niestety, jest wiele miejsc, gdzie ten model się nie spisze - ze względu na widoczność, ciasnotę czy skomplikowany transport sprzętu do syfonu.

Habitat
Habitat
Martin
Martin

Podczas całego kursu nie wykorzystałem ani jednej gumki do poręczowania - jest możliwe poręczowanie bez gumek, które, choć mniej stabilne, jest szybsze. Miałem oczywiście duże kłopoty z karabinkami tłokowymi - przez ponad minutę walczyłem ze stagem, zanim go do siebie przypiąłem. No i raz zatęskniłem za moim Ecrinem - jak otarłem się lekko o strop i kaptur mi zjechał z czoła :)

tekst: Maciek Czykierda


 

Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
 
Początek strony