Nasze zdjęcia!


X divers team we Włoszech – czerwiec 2006

Przygotowywaliśmy się do wyjazdu do Rumuni i nurkowań w Tauz, Galbenei i Dobrestilor, ale jak to zwykle bywa pogoda zweryfikowała nasze plany.Przez 3 tygodnie poprzedzające tygodnie poprzedzające nasz przyjazd w górach Bihoru padał deszcz i o nurkowaniu w Rumunii mogliśmy zapomnieć. W ostatniej chwili decydujemy się pojechać ponownie do Włoch (byliśmy tam już w tym roku w długi weekend majowy), ostatnim razem jednak trafiliśmy na duży wypływ wody z wywierzysk i nie udało się zrealizować wszystkich zaplanowanych nurkowań. Plany jak zwykle ambitne, co uda się zrealizować zobaczymy na miejscu, tak czy inaczej zapowiadał się bardzo ciekawy przedłużony weekend.

Do Valstagny docieramy we czwartek koło 19 i od razu ruszamy na rekonesans dwu wywierzysk w których chcemy zanurkować: Grotta Dei Fontanazzi i Elephante Bianco; tak jak poprzednio załatwione mamy pozwolenie na nurkowanie w Oliero, ale to bardziej z myślą o Jarku który tam jeszcze nie nurkował, my nie planujemy tam nurkować. Okazuje się że w Fontanazzi poziom wody jest niższy o 2 m, a w Elephante o 4 m od tego co zastaliśmy będąc tu w maju, już wiadomo że nie będzie wyczuwalnego przepływu wody w wywierzyskach, zapowiadają się piękne nurkowania. Po 22 rozpoczynamy nurkowanie w Fontanazzi. Normalnie pokonanie początkowych zacisków i dotarcie do głównego ciągu jaskini zajmuje ok. 4 minut, tym razem jednak nie chciał mnie puścić ostatni zacisk i nie dostałem się do głównego ciągu; po kilku próbach wpasowania się postanawiam odpuścić na dzisiaj, krążę jeszcze 30 minut zaglądając w każdą dziurę w partiach wejściowych. Tym razem więcej szczęścia mieli Michał i Jarek dotarli do ciągu głównego i „zrobili” kawałek korytarza.

Nocne wejście do Fontanazzi
Nocne wejście do Fontanazzi
Jarek w Fontanazzi
Jarek w Fontanazzi

Po kilkunastogodzinnej podróży i nurkowaniu jesteśmy nieźle zmęczeni i po północy rozbijamy namioty przy Fontanazzi na kawałku łąki koło winnicy. Przed 6 rano budzi nas warkot kosiarki do trawy i krzyczący coś Włoch. Widać nie spodobały mu się trzy nasze namioty rozbite na jego łące i wygnieciona trawa, używa magicznego słowa „Karabinieri” więc w 10 minut zwijamy namioty i jedziemy do Elephante. Po drodze w Valstagnie trafiamy na targ, mamy więc na śniadanie świeże sery, pieczywo i owoce, pycha.

Obóz przy Elephante Bianco
Obóz przy Elephante Bianco
Jarek z Anią w Elephante Bianco
Jarek z Anią w Elephante Bianco

W piątkowy poranek razem z Michałem zanurzamy się na 70 m w EB oglądając fantastyczne ściany studni zaczynającej się na 50 m. Choć widoczność przekracza 30m, nawet mocno skupione światło hida nie ogarnia przeciwległych ścian studni, jest tak ogromna, dopiero teraz tak naprawdę zdajemy sobie sprawę co nas ominęło gdy nurkowaliśmy tu poprzednio przy widoczności 5-6 m. Po nas nurkuje Jarek również osiągając 70 m, później dołącza do niego Ania, nurkuje w jeziorku wywierzyska i wpływa kilkadziesiąt metrów do jaskini. Dla niej było to pierwsze nurkowanie jaskiniowe.

Rozbijamy namioty przy samym wywierzysku, na kamieniach które jeszcze nie tak dawno były 2 m pod wodą. Reszta część popołudnia mija spokojnie, ale z przygodami. Na parkingu przy EB przetaczamy tlen i jedziemy do centrum nurkowego w Rosa naładować butle, niestety trafiamy na popołudniową przerwę, trzeba tu będzie wrócić za dwie godziny. Podczas drogi powrotnej do Valstagny źle zabezpieczony w bagażniku naszego kombi twinset przechyla się i wybija tylną szybę. Najważniejsze że twin nie ucierpiał i można na nim nurkować.

Późnym popołudniem nurkujemy w Fontanazzi, po drugiej tego dnia wizycie w Rosa z Jarkiem i Anią pomyliłem drogę wracając do Valstagny, kręcimy się prawie pół godziny po włoskiej wsi zanim udaje się nam dojechać pod wywierzysko. Michał jest od pół godziny pod wodą, więc dziś każdy nurkuje sam. Szybko się z przebieramy i wskakujemy do wody, przed zanurzeniem ponowna kontrola sprzętu i okazuje się że to nie koniec przygód tego dnia, mój hid nie działa. Czekam na wynurzenie Michała by sprawdzić przyczynę awarii, podpinam jego kanister, dobrze że złącza pasują, uff świeci. Mimo że akumulator przeżył jego półtoragodzinne nurkowanie powinien jeszcze trochę pociągnąć na 10 W hidzie, zobaczymy, mam przecież jeszcze dwie latarki zapasowe, więc nie powinno być problemów. Dziś szybko bo już w 4 minucie docieram do głównej poręczówki i zaczynam zachwycać się widokami. Pokonuję 250 m głównego ciągu, robię jumpa i wpływam w boczny korytarz którym płynę aż do następnego rozwidlenia, szybka kontrola manometrów, właśnie zużyłem zapas gazu przeznaczony na penetrację, rozpoczynam więc powolny powrót. Hid gaśnie akurat wtedy gdy kończę dekompresję na ostatnim przystanku. Na tym nurkowaniu dotarłem do Bocca Dello Squalo, Michał do studni Pozzo 2000.

Po nurkowaniu jedziemy do pizzeri na kolację i ładowanie akumulatorów, przy okazji naprawiam kanister latarki, okazało się że rozłączył się jeden z przewodów.

W sobotę Jarek postanawia nurkować w Oliero, ja z Michałem nurkuję rano w EB i postanawiam zrobić trochę zdjęć pod wodą – wyjście z namiotów i po chwili jesteśmy już w wodzie dopływamy główną poręczówką do 40 m i ruszamy pionowo do góry wzdłuż poręczówki którą wypatrzyłem na poprzednim nurkowaniu. Prowadzi do szczelin w stropie jaskini, rozwidla się w kilku miejscach, pozwala jednak zrobić pętlę i powrócić w innym miejscu do głównej liny. Górna cześć EB jest o wiele piękniejsza od części którą można zobaczyć płynąc po głównej linie poręczowej.

Michał na dekompresji w EB
Michał na dekompresji w EB
Po nurkowaniu w EB
Po nurkowaniu w EB

No i powtórka z dnia poprzedniego, szybka zwijka i ładowanie butli oraz akumulatorów w Rosa, oraz zniesienie całego sprzętu ponownie do Fontanazzi.

Dziś w planach mamy poszukiwania korytarza Ramo Cieco w Fontanazzi. Zanurzenie przebiega bez problemów i po kilkudziesięciu minutach jesteśmy w miejscu gdzie powinien być nasz dzisiejszy cel, szukamy go bez powodzenia przez chwilę, po czym decydujemy się popłynąć do studni Pozzo Finale – 450 m od wejścia, nie zanurzamy się w niej tylko płyniemy jeszcze kawałek wzdłuż poręczówki na 30 metrach. Rozpoczynamy odwrót po drodze starając się zajrzeć do każdego zakamarka i po blisko półtorej godzinie jesteśmy znów na powierzchni.

Wspinaczka po nurkowaniu w Fontanazzi
Wspinaczka po nurkowaniu w Fontanazzi

Jarek w tym czasie nurkował w Oliero, silny prąd zmusił go do odwrotu po pokonaniu 100 m korytarza, po południu razem z Anią nurkował w EB.

Znów jedziemy do pizzerii na kolację i podładować akumulatory, dziś właścicielka jakoś krzywo na nas patrzy jak podłączamy ładowarki do czterech latarek, ale pizza smakowała wybornie.

Tego dnia byliśmy przygotowani na wykonanie trzech nurkowań, ale po kolejnym już tego dnia transporcie sprzętu z Fontanazzi do EB postanowiliśmy odpuścić nocne nurkowanie w EB i by tradycji stało się zadość uraczyć się zakupionym włoskim winem.

Niedzielny poranek zaczyna się bardzo wcześnie, kilka minut po 6 rozpoczynamy ostatnie na tym wyjeździe nurkowanie w EB. Tak jak na poprzednich nurkowaniach zostawiamy butle z tlenem przypięte do poręczówki i znów ruszamy podziwiać górne szczeliny w EB i tym razem odnajdując nowe dla nas zaporęczowane korytarze. Trzeba będzie tu jeszcze wrócić. Po nurkowaniu zwijamy obóz i zaczynamy znosić sprzęt do samochodów, mamy szczęście, akurat na nurkowanie przyjechała trójka Włochów, dokonujemy więc wymiany barterowej, my im pomagamy zanieść sprzęt do góry, oni znoszą nasz na dół. O 10 rozpoczynamy naszą kilkunastogodzinną podróż powrotną.

Na wyprawę pojechaliśmy w składzie: Kinga Winek, Ania i Jarek Kur, Monika Zagrodzka Winek, Ryś Deneka i Michał Winek czyli X divers team

Michał Winek


 

Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
 
Początek strony