Subskrybuje zawartość


Nasze zdjęcia!


Nurkowanie we włoskich wywierzyskach

Wyjazd rozpoczął się 26.12.2004 od wypożyczenia przyczepy we Wrocławiu. Wzięli w nim udział Włodzimierz Szymanowski (Spryciula), Andrzej Szerszeń (Pszczółek), Bela Marut, Marcin Bielecki i Joanna Biegacz. [...]

Wszystkie prognozy pogodowe mówiły że przez najbliższe 10 dni będzie lało we wszystkich zakątkach Europy. W miarę jak posuwaliśmy się na południe pogoda wbrew prognozom się jednak poprawiała. I tak następnego dnia o godzinie piątej rano znaleźliśmy się w miejscowości Gorgazzo leżącej u podnóża Pian di Cansiglio (i okolicy znanej lotniczej bazy amerykańskiej w Aviano).

Na początek postanowiliśmy przyglądnąć się leżącemu w centrum wioski Sorgente di Gorgazzo. Niby zwykłe wywierzysko, czysta woda i leniwy strumyk wypływający spod ziemi. No i jakaś informacja w pobliżu że nurkowanie jest "verboten" pod karą 1000000 lirów, czyli około 1000 euro. Stąd nurkowanie musiało odbyć się w nocy i postanawiamy odłożyć je na później.

Spod Gorgazzo udajemy się około 100km na zachód pod wywierzysko Sorgente di Elefante Bianco leżące w okolicach miejscowości Bassano di Grappa u podnóża masywu Brenty. Elefante Bianco jest aktualnie najgłębszym wywierzyskiem Włoch liczącym 169m głębokości. Po drodze mijamy jaskinię-wywierzysko Grotta di Oliero, jedną z najdłuższych na świecie licząca ponad kilometry długości o głębokości przekraczającej 50m.

Elefante Bianco leży kilka kilometrów dalej w głąb doliny i usytuowaniem przypomina takie wywierzyska jak Divje Jezero czy Jama Bilba - most drogowy, parking samochodowy i woda wypływająca spod ściany skalnej - wszystko w odległości 50m od siebie. Podczas pierwszej naszej wizyty poziom wody były niższy o około dwa metry i praktycznie była to stojąca woda.

Nurkowanie zaczynamy około godziny 15-tej. Woda jest bardzo przejrzysta i w miarę ciepła bo aż 8° C. Niestety jaskinia nie jest zaporęczowana i jestem zmuszony poręczować. Pszczółka tracę gdzieś na głębokości 20m. Korytarz jest bardzo przestronny i zupełnie nie widać stropu. Ciekawostką są tutaj spity wbite pod wodą i to na głębokości kilkudziesięciu metrów. Po osiągnięciu głębokości około 60m decyduję się na powrót zwijając po drodze poręczówkę. Całość nurkowania zajmuje ponad 70 minut i na powierzchni jestem już po zmroku. Pszczółka już nie ma - wyszedł z wody dużo wcześniej. [...]

Późnym przedpołudniem ruszamy w dalszą drogę. Planujemy przejechać przez Alpy Apuańskie i w miarę możliwości odnaleźć kolejne głębokie wywierzysko Włoch leżące w tych okolicach - Sorgente dell Pollaccia. Niestety w miarę upływu czasu pogoda cały czas się pogarsza.

Plan jest następujący: Sylwestra chcemy spędzić w Tivoli - znanym kurorcie leżącym koło Rzymu, przenocować tam i następnego dnia będziemy próbować odnaleźć Pozzo dell Merro, najgłębszą na świecie zalaną studnię świata (ponad 400m głębokości). Stamtąd chcemy ruszyć do Bassano di Grappa (Elefante Bianco) a następnie do Gorgazzo by tam w środku nocy zanurkować.

Na miejscu w Tivoli jesteśmy o godzinie 22-giej. Okazuje się że bal tutejszy organizowany przez miasto jest za darmo i dla wszystkich, dodatkowo jest dla wszystkich szampan a także inne atrakcje. Imprezę dodatkowo ubarwił występ jakiegoś włoskiego idola, bez wątpienia znanego w tamtym rejonie. Były tłumy i zabawa trwała dość długo. Ostatecznie nad ranem udaliśmy się na nocleg na z góry upatrzoną pozycję w okolicach "Villa Adriana" - słynnych ruin z czasów rzymskich.

Mamy słoneczną pogodę idealną na poszukiwanie naszego kolejnego celu - Pozzo dell Merro. Wiemy tylko tyle że leży ono w okolicach Sant'Angelo di Romano. Wszelkie próby zasięgnięcia języka w okolicy spełzły na niczym, nawet okoliczni mieszkańcy nic nie wiedzieli co to jest i gdzie to się znajduje. Pomimo współrzędnych geograficznych otrzymanych SMS-em od Marcina Chlebowskiego i GPS-u Pszczółka przez wiele godzin nie udało się natrafić na otwór studni-leja mającej średnicę 150m i głębokość 70m.

Teren poszukiwań był wyjątkowo rozległy i pokryty "macchia", czyli śródziemnomorską krzaczastą roślinnością dodatkowo wyposażoną w spore kolce. Teren był pagórkowaty i trudny w orientacji. Gdy zrezygnowani późnym popołudniem wracamy do samochodu, koło nas zatrzymał się samochód i ku naszemu zdziwieniu jego pasażerowie zaczęli się dopytywać o Pozzo del Merro. Oczywiście powiedzieliśmy że nie możemy im pomóc i Włosi pojechali dalej. Jednak po chwili zobaczyliśmy ich znowu. Okazało się że mieli oni więcej szczęścia i udało im się, więc wrócili po nas by nas tam zawieźć. Dziura znajdowała się 300m dalej od miejsca gdzie zakończyliśmy nasze poszukiwania. Wyglądem i kształtem przypomina Hranicką Propast, aczkolwiek ściany wewnątrz są zdecydowanie bardziej strome, a czasami nawet całkiem pionowe. Widać ślady nie dokończonej budowy ujęcia wody prowadzonej w latach 70-tych. Zdecydowaliśmy że będziemy tam nurkować. Oczywiście ponieważ oficjalnie nie można tam nurkować - zdecydowaliśmy zrobić to w nocy.

Początkowo droga w dół prowadzi kamiennymi schodami, później schody niestety się kończącą i zaczyna się pionowa stalowa drabina w dół typu industrialnego ze stalową obudową na zewnątrz. Niestety była ona za wąska i nie byliśmy w stanie zmieścić się na nie ze sprzętem nurkowym na plecach. Z tego też powodu nurkowanie niestety nie doszło do skutku a skończyło się jedynie na kąpieli w tym miejscu. Opuszczaliśmy to miejsce z mocnym postanowieniem powrotu w to miejscu na wiosnę. Na pewno potrzeba przywieźć ze sobą trochę lin do zaporęczowania zejścia i kilka dodatkowych osób które pomogą w transporcie.

Jeszcze tego samego dnia ruszyliśmy w dalszą drogę, przed nami była jeszcze druga wizyta w Elefante Bianco i nocne nurkowanie w Sorgente di Gorgazzo. Koło południa następnego dnia byliśmy już w Valstegna - miejscowości w której znajduje się Oliero. Przejeżdżając koło bramy wejściowej zauważyliśmy gości noszących sprzęt nurkowy w stronę wywierzyska. Nie mogliśmy przepuścić takiej okazji i postanowiliśmy się podłączyć. Udaliśmy się z Pszczółkiem pod wywierzysko i po krótkich acz agresywnych negocjacjach udał się nam uzyskać zgodę na nurkowanie. Niestety po zniesieniu przez nas całego sprzętu Włosi zmienili zdanie i musieliśmy zrezygnować z nurkowania aczkolwiek szkoda bo mieli byśmy szansę zaobserwować Aquazeppy w akcji. W tej sytuacji nie pozostało nic innego jak udać się do Elefante Bianco na powtórne nurkowanie. Tym razem poziom wody był już wyższy o dwa metry i z wywierzyska wypływał sporych rozmiarów strumień. Woda w dalszym ciągu jednak była czysta. Ostatecznie na nurkowanie zdecydował się Pszczółek, a ja zająłem się przygotowaniami do nocnego nurkowania w Gorgazzo. Do Gorgazzo przyjechaliśmy już po zmroku, przyszykowaliśmy sprzęt na parkingu przed boiskiem sportowym do wariantu "cichociemni" i poszliśmy spać nastawiając zegarki na godzinę 3 rano. Pobudka w środku nocy i ubieramy się w kompletny sprzęt (tylko bez butli) i podjeżdżamy pod wywierzysko. Ubieramy resztę sprzętu i po pięciu minutach od wyjścia z samochodu jesteśmy już w wodzie. No i oczywiście nie mogło być tak pięknie - gdzieś po drodze zgubiłem neoprenową rękawiczkę. Woda jest stosunkowo ciepła ma chyba ze 13 ° i ostatecznie decyduję się zanurkować tylko z jedną. Niestety znowu zadziałało prawo Murphy'ego. Po dopłynięciu do przewężenia leżącego na głębokości ok. 20m nie jesteśmy w stanie płynąć dalej. Prąd wypływającej wody jest tak silny że po prostu wyrzuca nas z powrotem na powierzchnię. Nawet wciąganie się do środka na rękach nie przynosi rezultatu - skała się kruszy a my nie możemy ruszyć dalej.

Prawdopodobnie jest to efekt ostatnich opadów, aczkolwiek poziom wody w wywierzysku nie zmienił się znacznie ani przejrzystość wody. Ostatecznie po kilku minutach bezsensownej walki, bez wyraźnych efektów wynurzamy się z powrotem na powierzchnię w wodnej szopce bożonarodzeniowej umieszczonej tam przez okolicznych mieszkańców. W ten sposób kończymy naszą kolejną wyprawę nurkowo-jaskiniową tym razem do Włoch. Pozostaje nam tylko powrót do kraju.

Włodzimierz Szymanowski

skróty Wiktor Bolek

[Oryginalny tekst]
 

Copyright © 2004 Grupa Nurków Jaskiniowych KTJ PZA, ver. 6.0
 
Początek strony